Czy psychoterapia to coś dla mnie?

Rozmawiając z pewną rodziną poznałam ciekawy sposób samopomocy. Młody człowiek zmagając się z kryzysem wpisywał swoje trudności i obawy w przeglądarkę internetową po to, by zrozumieć dlaczego ma to co ma? Dlaczego jest taki jaki jest? Dlaczego tak czuje i przeżywa? Przecież mógłby zupełnie inaczej. To co dostawał w odpowiedzi, albo napawało go lękiem o chorobę psychiczną, albo uspokajało, bo przecież wielu ludzi tak ma, jednak bez zrozumienia dlaczego on też. Kiedy zaproponowałam mu skorzystanie z psychoterapii, najpierw w jego oczach pojawiło się przerażenie a później usłyszałam odpowiedź „Myśli Pani, że jest aż tak źle? Ale to chyba nie jest choroba psychiczna?”.

Moje myśli krążyły wtedy wokół ciekawości. Nie wiedziałam o tym mężczyźnie niczego, co mogłoby przyczynić się do postawienia diagnozy zaburzeń psychicznych. Czułam swoją i jego ciekawość poznania z jednej strony Osoby – myślącej, czującej, doświadczającej siebie w świecie innych ludzi, a z drugiej strony na swój sposób cierpiącej, przeżywającej lęk, potrzebującej wyjaśnienia i rozumienia tego, co się z nią dzieje.

Myśleniu moich pacjentów o tym czy psychoterapia jest im potrzebna i czy może być pomocna, zwykle towarzyszy obawa o to „czy dobrze robią?”, „ czy to im pomoże?, a może tylko pogłębi stan niewiedzy i złego samopoczucia? ”. Spotykam się z tymi, którzy mimo dylematów przychodzą – decydują się badać, poznawać, próbować rozumieć samego siebie. Teraz moje myśli skupiają się jednak nie na tych, którzy przychodzą, ale na wszystkich tych, którzy zastanawiają się, czy przyjść.

Już sama myśl o psychoterapii oraz poszukiwanie wytłumaczenia dla tego, co we mnie (choćby w Internecie), wskazuje na swego rodzaju „ciekawość”,można powiedzieć potrzebę zaciekawienia sobą. Z drugiej strony ta sama „ciekawość” może być źródłem lęku przed tym, czego  się mogę o sobie dowiedzieć i czy ta wiedza we mnie, nie spowoduje czasem ujawnienia patologii?

Obawa przed „byciem chorym psychicznie”, „postrzeganym jako nienormalny” wielu z Nas zatrzymuje przed decyzją o podjęciu psychoterapii. Tymczasem pokój, który nas straszy, nie stanie się mniej straszny jeśli nie zaświecimy w nim światła. Natomiast to, co niepoznane bo ukryte w ciemności, albo przenosi Nas w świat wyobrażenia o tym, co tam jest, albo utrzymuje w przekonaniu „nieistnienia” czegokolwiek.  Co zatem pomaga zdecydować o podjęciu psychoterapii?

Lęk – ale jaki silny?
Nerwowość – ale jak często?
Kłótnie – ale czy na pewno o to?
Zranienie – ale jak głębokie?
Brak zrozumienia – ale mnie samego, czy kogoś?
Poczucie samotności? Skąd, przecież wokół mnie jest mnóstwo ludzi!

Czy człowiek musi generować „Objawy”, żeby pozwolić sobie na poznanie samego siebie? A może zwyczajne dziecięce zaciekawienie sobą i światem wystarczy aby podjąć wyzwanie i usprawiedliwić decyzję o poszukiwaniu psychoterapii?

O podjęciu psychoterapii nie decyduje jedynie pojawienie się objawu. Osobiście znam wiele osób, które mimo to nie widzą potrzeby zmiany. Znam też wiele takich, które pomimo zdrowia czują niedosyt rozumienia siebie i świata który widzą.  Co więc może pomóc w decyzji o tym, czy psychoterapia to coś dla mnie? Jeśli masz potrzebę rozumienia swoich myśli, uczuć i zachowania. Jeśli stawiasz pytania o to, czego nie wiesz o sobie. Jeśli masz poczucie niedosytu w swoim życiu. Jeśli jesteś ciągle nieszczęśliwy albo tylko szczęśliwy i chcesz wiedzieć dlaczego. Psychoterapia może być Twoją drogą poszukiwania odpowiedzi.

 

Autor: Katarzyna Nowak-Ledniowska

Photo credit: Carlos Mota Jr via Foter.com / CC BY-NC-SA

Co o tym myślisz?