Skarpetki i miłość – porozumienie bez przemocy

Czy istnieje jakieś remedium na sprzeczki i kłótnie małżeńskie o „pierdoły”, które stają się preludium do poważnych awantur? Czy da się rozmowę o nie wyniesionych śmieciach, plamach po kawie na desce rozdzielczej samochodu, czy kwestię tytułowych skarpetek na podłodze przeprowadzić w ten sposób, aby nie doszło do eskalacji negatywnych uczuć i raniących komentarzy? Postaram się przekonać, że nic nie daje gwarancji, jednak koncepcja Porozumienia bez Przemocy daje dużą nadzieję.

„Czy ty ciągle musisz zostawiać te skarpetki rozrzucone po całym pokoju? Jesteś bałaganiarzem, a ja mam tego dość!”

„A ty musisz się ciągle czepiać i mieć do mnie o coś pretensje!”

Taka wymiana zdań mogłaby się pojawić w wielu domach. Nie budzi szczególnego zdziwienia. Wydaje się może trochę trywialna, ale taka w gruncie rzeczy ludzka. Kłopot pojawia się, kiedy nagle uzmysłowimy sobie, że rozmów tego typu jest kilka dziennie a poczucie bycia nie rozumianym  i złość narastają. Para wyrzuca sobie coraz to nowe sprawy a konflikt narasta. Czy można powiedzieć to inaczej? Czy istnieje jakiś inny, lepszy język?

„Metoda” i jej twórca

Porozumienie bez przemocy (PbP, w angielskiej nomenklaturze NVC – Nonviolent Communication) to właściwie pewna filozofia życia, sposób podejścia do siebie i do innych ludzi, jednak często mówi się o NVC także jako o pewnym konkretnym sposobie komunikacji, który  bywa nazywany językiem serca, albo językiem empatii. Język ten został stworzony przez amerykańskiego psychologa Marshalla Rosenberga. Cudzysłów w słowie metoda na początku tego akapitu jest nieprzypadkowy, ponieważ sam Rosenberg w wielu miejscach podkreśla, że nie odkrył niczego nowego a wszystkie elementy jego podejścia są znane od stuleci. Twierdzi, że udało mu się zdefiniować „pewną szczególną postawę wobec porozumiewania się (mówienia i słuchania), która pozwala nam dawać z serca, ponieważ umożliwia każdemu człowiekowi nawiązanie kontaktu z sobą samym i z innymi ludźmi”. Twórca Porozumienia bez Przemocy tłumacząc, co leżało u podstaw NVC pisze: „Choć może nam się wydawać, że nasz styl porozumiewania się nie ma nic wspólnego z przemocą, nasze słowa jednak często ranią i wywołują ból u innych albo w nas samych”.

Sedno?

Często za sedno Porozumienia bez Przemocy uważane są 4 kroki (opisane poniżej), w oparciu o które tworzony jest w tej metodzie komunikat. Dosyć naturalne i zrozumiałe jest, że tak się często do tego podchodzi, bo owe 4 kroki są pewnym konkretnym narzędziem, rodzajem rusztowania, na którym zbudowany jest cały komunikat. Centralne i najbardziej innowacyjne w podejściu Marshalla Rosenberga wydaje się jednak odkrycie, że wszyscy mamy takie same podstawowe potrzeby i wszyscy dążymy do ich zaspokojenia. Mamy na to jednak bardzo różne strategie.  Prosty przykład może stanowić potrzeba akceptacji. Jest ona uniwersalna, tak jak inne potrzeby, jednak jedni realizują ją poprzez bardzo intensywne zaangażowanie w pracę zawodową, inni poprzez budowanie dobrych relacji z członkami najbliższej rodziny, a jeszcze inni demolują przystanek autobusowy, bo to sposób na wejście w obręb danej grupy, czy subkultury. Więcej o potrzebach i strategiach na ich realizację w jednym z kolejnych wpisów na blogu.

Emocje i uczucia jako drogowskaz

W psychologii istnieje wiele podejść i koncepcji, które pozwoliły na dostrzeżenie wagi uczuć i emocji. Porozumienie bez przemocy pojawiającą się w danej osobie emocję traktuje jako drogowskaz, rodzaj wskazówki, mówiącej o tym w jakim ona jest stanie, a właściwie w jakim stanie są jej potrzeby. Upraszczając można powiedzieć, że większość emocji negatywnych informuje o tym, że pewna potrzeba jest niezaspokojona, albo pewne potrzeby są niezaspokojone. Emocje pozytywne natomiast informują o zaspokojonych potrzebach. Może mi być np. smutno, bo mój partner nie zadzwonił, mimo, że umawialiśmy się, że zadzwoni. Smutek w tej sytuacji mógłby informować o niezaspokojonej potrzebie kontaktu, albo wspólnoty.

Owe słynne 4 kroki…

Jakie są zatem 4 kroki w komunikacji językiem NVC? Na wstępie warto zaznaczyć, że obecnie ostrożnie podchodzi się do opierania się przede wszystkim na 4 krokach. Automatyczne stosowanie komunikatu w formie 4 kroków wcale nie gwarantuje podejścia zgodnego z ideą NVC. Nie bez znaczenia dla ostrożności wobec 4 kroków jest również wrażenie sztuczności, jakie ma wiele osób, które zaczynają się posługiwać takim językiem. Mimo wszystko jednak warto znać 4 Porozumieniowe Kroki.

Zwłaszcza na początku mogą stanowić one “rusztowanie” i wskazówkę – pomagać koncentrować się w rozmowie na tym, jakie słowa i zwroty dobierać.

Rozumowanie w kategoriach tych 4 kolejnych etapów porządkuje myśli i pozwala mówić naprawdę o tym, co „leży na sercu”. Dzięki konsekwentnemu stosowaniu, myślenie w kategoriach 4 Kroków może nawet wejść w nawyk. Proces ten ma charakter swoistego treningu.

1 Krok – Obserwacja

W tym miejscu mówimy tylko to, co mogłaby zarejestrować kamera, względnie dyktafon. Nie dodajemy własnych interpretacji, ani sądów, (co bywa niesłychanie trudne).

2 Krok – Uczucia

Na podstawie obserwacji mówimy o tym, co czujemy w związku z tym, co zostało opisane w 1. Kroku.

3 Krok – Potrzeby

Traktując uczucia jako wskazówkę staramy się dotrzeć do potrzeb, które stoją za danym uczuciem, czy emocją. To zadanie jest prawdziwym wyzwaniem zwłaszcza dla tych, którzy dawno nie zastanawiali się nad sobą i mają słaby kontakt ze swoim ciałem, swoimi emocjami, swoim zdaniem na swój własny temat. Takim osobom często przydają się wskazówki i pomoc osób trzecich w dotarciu do tego, o jaką właściwie potrzebę chodzi.

4 Krok- Prośba

Na koniec formułowana jest prośba skierowana do siebie samego lub drugiej osoby. Aby być prawidłowym elementem komunikatu w NVC prośba powinna spełniać kilka kryteriów, wśród których bardzo istotne jest, aby była ona konkretna i możliwa do realizacji. Dodatkowo powinna być sformułowana pozytywnie, tzn. informować o tym, na czym nam zależy a nie o tym, czego nie chcemy.

Wracając do skarpetek…

Jeśli spróbujemy powiedzieć o problemie skarpetek używając języka Marshalla Rosenberga, to być może komunikat mógłby wyglądać tak:

„Kiedy widzę trzy pary brudnych skarpet leżące na podłodze to czuję irytację, bo potrzebuję współpracy w dbaniu o porządek w naszym wspólnym domu. Proszę Cię zanieś swoje skarpetki do kosza na pranie.”

Można się zastanawiać, w czym właściwie tkwi siła takiego komunikatu. Co mogłoby sprawiać, że działałby on lepiej, niż inne słowa? Myślę, że jedną z najważniejszych kwestii jest brak oskarżenia. Kiedy dokładnie przyjrzymy się strukturze zdania, to okazuje się, że osoba wypowiadająca powyższe zdanie, mówi o sobie, o swoich uczuciach i swoich sądach, nie ocenia postępowania drugiego, nie krytykuje go, nie poniża. Wskazuje tylko na to, w jaki konkretny sposób druga osoba mogłaby pomóc w tej sytuacji.

Porozumienie bez przemocy pewnie nie jest remedium na wszystkie problemy i trudności, które mogą wystąpić w relacji z drugim człowiekiem. Wierzę jednak, że może pomóc w wielu trudnych sytuacjach i usprawnić rozmowę o tym, co doskwiera.

 

Cytaty w treści artykułu pochodzą z książki Marshalla Rosenberga ” Porozumienie bez przemocy – o języku serca”.

Photo by Jisu Han on Unsplash

Co o tym myślisz?