Zwiedzanie własnych okolic

Długo nic nie pisałem. Wessał mnie doktorat. Pora zrobić przerwę w przerwie.

Dziś pierwszy raz przyjechałem z domu do Krakowa na rowerze przekonując się, że wcale nie mieszkam poza zasięgiem rowerowej komunikacji do pracy. Po drodze poznałem mnóstwo nowych miejsc, z których większość widziałem już wielokrotnie.

Przypomniało mi to, że podróż jest stanem umysłu, a nie ciała. Zwykle wzbudzamy ten stan przez przemieszczenie ciała w nowe miejsce, ale to nie jest konieczne. Można mieć to samo właśnie tu, gdzie teraz siedzisz i czytasz. W pracy mam taki fotel, który jest machiną czasu i przestrzeni i lecę tam, gdzie mnie zabierają moi przewodnicy. Jednak fotel też nie jest konieczny.

Czasem robię taki eksperyment i to jest bardzo przyjemne.

Nazywam go – Oferta last minute!

Wyobrażam sobie, że właśnie teraz mam ostatnią okazję zwiedzić bardzo ciekawe miejsce – właśnie to, w którym jestem – czasem jest to autobus komunikacji miejskiej, czasem uliczka którą co dzień idę do pracy, czasem własny dom. Wyobrażam sobie, że przyjechałem z daleka i widzę to miejsce pierwszy raz i już nigdy go takiego nie zobaczę.

Właściwie to nie wyobrażam sobie tego.

Ja sobie to uświadamiam.

Jak pisał Miron Białoszewski, mistrz turystyki wewnętrznej, w swoim wierszu „Ballada o zejściu do sklepu”:

Żałujcie,

żeście nie widzieli,

jak ludzie chodzą,

żałujcie!

Możecie też nie żałować tylko zobaczyć – potrzebna jest minuta i świadomość że ta minuta jest ostatnią tą minutą w Waszym życiu. Zapraszam. Tu i teraz.

Udanej podróży!

 

PS. Pocztówki można słać na pracownia@nadsoba.pl . Jestem ciekaw, gdzie byliście.

 

Photo credit: dog97209 / Foter / CC BY-NC-ND

Co o tym myślisz?