Pomiędzy


Donald Winnicott pisał pięknie o przestrzeni przejściowej – między fantazją i rzeczywistością. Przestrzeni koniecznej do życia i rozwoju. Czasem w tej przestrzeni rosną słowa. Czasem słowa nie wystarczają. Czasem pomagają obrazy, rzeźby, filmy. Czasem one też nie wystarczają. Czasem w tej przestrzeni pomaga gest, ruch, wysiłek. Czasem chaos nie daje się ogarnąć.

Ten film jest może o tym „czasem” – kiedy pomiędzy światem wewnętrznym i zewnętrznym płoną mosty. Kiedy w środku rusza się coś takiego, czego nijak wyrazić nie sposób. Nie pomaga ani destrukcja, ani ironia.

Choć bez ironii ten film by nie istniał.

Co o tym myślisz?